Bezradna.

18 stycznia 2010

Dziewczyny ze "Stowarzyszeia Wędrujących Dżinsów" :)

Dziewczyny ze "Stowarzyszeia Wędrujących Dżinsów" 🙂

Ostatnio wali mi się dosłownie wszystko. Jednakże nie poddam się, bo ja się przecież nigdy nie poddaję, prawda? 🙂 Śnieg ciągle za oknem prószy, jakby chciał zakryć wszystko, co niebezpiecznie i bolesne.  Czuję się jakbym się zapadała w ten biały i zimny puch. Szorstkość zimna przenika me ciało do szpiku kości, duszę mrozi, serce spowalnia swój życiodajny bieg…Człowiek, który rodzi się w bólach i w bólach umiera nie zdaje sobie czasem sprawy z długości tego życia. Zawsze się mówi, że życie jest takie krótkie, jednak kiedyś usłyszałam przeciwną wręcz odpowiedź.  „Życie jest długie”, tak ona brzmiała. Zdałam sobie sprawę, że tak jest. W wiekach średnich człowiek żył średnio 30 lat, a teraz średnio 70! To okropnie dużo czasu,a człowiek ciągle narzeka. JA narzekam, przyznam się szczerze (bo, jeśli mam pisac nieszczerze, to po co w ogóle mam pisać?-jak to mądrze w „Zielonej Mili” napisał Stephen King). Narzekam na wszystko, wszystko mnie ostatnimi czasy wkurza, irytuje, a jednak zaczynam czuć się śmiesznie. Takie narzekanie do niczego nie prowadzi, to co! 😉 Poza tym czekam na naprawę laptopa.

Amber <3

Amber ❤

Mam nadzieję, że mój misiek naprawi go, ja w tych dziedzinach jestem totalnym laikiem 😉 W sumie siedzę i czytam„Zieloną Milę” przebywając w domu rodzinnym Łukasza, Kamil, brat mojego miśka ogląda dobranockę razem ze swoim chomiczkiem,Misią 🙂 Dni płyną tak monotonnie, mimo, że ostatnio zaszaleliśmy troszeczkę 😉 Wybraliśmy się, ja, Łukaszek i Paweł do restauracji o dźwięcznej nazwie Tequila, a potem do kina na „Daybreakers” ❤ Było strasznie miło, dawno się już tak nie bawiłam, cho z ukłuciem w sercu muszę powiedzieć, że już nie cieszą mnie takie różne rzeczy, czuję się jakbym straciła coś, czego nigdy nie odzyskam… Nie umiem się tym cieszyć tak, jak powinnam. Tabletki mnie otumaniają,a to nic nie pomaga… Chciałam jeszcze o czymś napisa,ale zapomniałam o czym… Tak więc kończę.

Poza tym zapraszam na: biblioteczka-pandorci, z recenzjami książkowymi 🙂

xoxo

Girl With One Eye.

10 stycznia 2010

Zadziwiające co się ostatnio z ludźmi dzieje. Ludzie wariują, bo zaczęły się poświąteczne wyprzedaże, Galerie i inne Centra Handlowe pełne są tłumnie biegających, niezaspokojonych konsumentów. Materializm rośnie w siłę. Coraz więcej kobiet patrzy za nowymi spodniami z metką Bershka czy Stradivarius. Każda odda ostatnie pieniądze, by dopaść niesamowitą torebkę z H&M, czy odlotowy sweterek w gwiazdki z Croop Town. (to akurat i mi się podoba, szczerze przyznaję). Coraz więcej mężczyzn przychodzi do tych siedlisk rozpusty namówionych, czy też zmuszonych do tego przez swoje żony, partnerki. Potem czeka ich nagroda, lub wręcz odwrotnie. Mężczyźni przychodzący na wyprzedaże mogę zaliczyć do trzech kategorii: do takich, którzy by przyszli i tak, by coś upolować sobie nowego, gdyż już od pięciu lat chodzą w tej samej kurtce, która się już po przedzierała na łokciach, czy już za małe mają spodnie w nogawkach czy w pasie, bo ostatnio się im utyło/urosło; do takich, których zmuszają kobiety, z którymi akurat są związani i jak tragarze za nimi z miną męczennika człapią przeciągle żałując swojego losu i pomstując na Ewę, pierwszą kobietę; do takich, którzy sami proponują, że kupią coś swojej ukochanej i, jeśli ta ma czas/ochotę pojadą któregoś dnia i coś zakupią, oni są najszczęśliwsi, jedno drugiego nie zmusza, nie manipuluje nim itp. Tłok niesamowity tych przeciążonych miejsc ludźmi przyprawia o zawrót głowy. Nic nie da klimatyzacja, nie wymiecie tych spalonych dusz, które zżera ciągła i nieustająca chęć posiadania. Nie mówię, że polskie społeczeństwo coraz bardziej chce mieć, niż być. Odpowiedź na kryzys była jednoznaczna: zaciskamy pasa i ani rusz kupić coś nowego. Teraz, gdy kryzys i jego skutki zelżały można poluzować cisnące nas więzy i rozkuć kajdany skuwające nasze karty kredytowe i wreszcie pójść wydawać, dlatego w tym roku zauważyłam większe tłoki; gwar ludzi, którzy w pogoni za tak wieloma przecież rzeczami (moda, chęć zaimponowania, sknerstwo?) rzucają się łakomie na poukładane starannie co wieczór przez pracowników sieciówek ubrania, po chwili rujnując pracę paru osób, którzy zostając po godzinach doprowadzają do względnej używalności lokal. Przechodząc widzi się krwiożercze spojrzenia kobiet przebierające w ubraniach, po tak przecież drastycznie niskich cenach! 70% rabatu to przecież marzenie! Gotowe są zabić za byle jakiej jakości t-shirt! To nasz instynkt, nie zabijamy dla przetrwania, zabijemy dla chęci posiadania, ewolucja i postęp zrobiły swoje. Kiedyś wystarczyła chatka ze strzechy i drewna, jedna miska i chleb pobłogosławiony przed zjedzeniem przez babcię i ludzie byli szczęśliwsi.

***

Siedziałaś naprzeciwko, pociąg zaczął ruszać, spytałaś przerażona czy to na pewno pociąg do Olsztyna, była 7:03, kiwam, na znak, że nie musi się obawiać pomylenia pociągów. Uspokaja się, blondynka, może studentka stosunków międzynarodowych? Wyciąga opasły wydruk, może ksero, przez chwilę czyta. W pociągu panuje miły chłód, zima w tym roku dopisała na święta. Biały puch sypie w okno. Już sama nie wiem kiedy zasypiam. W przedziale ścisk, wszystkie miejsca zajęte. Jest rudowłosa dziewczyna z kotem, którego w mglistym poranku widać tylko połyskujące zielone oczy. Przeszywa mnie dreszcz i niemy krzyk więźnie mi w gardle. Nie chcę myśleć, że jesteś tak daleko, a przed chwilą byłeś przy mnie, obok mnie, ze mną. Do oczu cisną się słone zły. Tłumie je jednak, zamykam ponownie, nie potrzebuję litości w oczach innych. Rozmowy prowadzone tak sennie po dłuższej chwili milkną. Tylko miarowy stukot kół pociągu jednostajnie obwieszcza, czy może raczej przypomina, że posuwamy się na przód. Podróż mija nie wygonie. Wiercisz się niespokojna, czymś zmartwiona? Czytasz przez chwilę, potem dzwonisz, nie słyszę co mówisz, zbyt głośno nastawiona mp3. Widzę jednak zmarszczki pojawiające się na Twoim czole, chcę spytać czy coś się dzieje, jednak w duchu upominam się, że w końcu się nie znamy, nie powinno mnie to interesować. Zamykam się w sobie. Gasnę. Rozmyślam jak trudno żyć w tym świecie, jak trudno dwóm osobom poszukać u innych pomocy, zwłaszcza obcych osób. Przypomina mi się starszy pan, który z chęcią pomógł mi z bagażem, jego uśmiech, nie jakiś lubieżny, łagodny uśmiech, dziadka, którego nigdy nie miałam, nie było mi dane poznać. Już tak wiele godzin minęło. Budzi mnie kontrola biletów. Przywykłam już do nich, nie stresuję się już tak, w końcu nie odważyłabym się jechać bez biletu. Ukradkiem przemykasz do toalety. Wracasz, oczy masz zaszklone. Widzę łzy. Błękit Twoich oczu ciemnieje. To koniec, prawda? z niedowierzaniem patrzysz na mnie i wiem, że chciałabyś opowiedzieć historię, rozstanie, to co się zdarzyło, nie masz jednak odwagi; strofujesz się w myślach, chowasz się w sobie. Przysypiasz patrząc na morze śniegu za oblodzonym śniegiem. Okno przedziału po raz kolejny otworzyło się. Wdychamy mroźne powietrze. Ludzie zmieniają się w przedziale. Ty jedziesz do końca. 9 długich godzin. Dziewczyna obok mnie czyta. Już nawet nie pamiętam tytułu powieści, autorem zaś był Terry Pratchett, którego bardzo lubię. Zauważam, że słucha ciągle jednej piosenki HIM-„Resurection”, jak dziwny przypadek może połączyć dwoje ludzi, trzeba tylko chwycić los za ogon i podjąć decyzję. Czyż nie z tego składa się życie? Z decyzji, które musimy codziennie podjąć? Mija ostatnia godzina podróży, przedział powoli się opróżnia, stacja Olsztyn Zachodni, zbieramy się obie. Widzę dziwny strach w Twoich oczach, pytasz znowu czy teraz będzie musiała wysiąść. Jest sama z tym wszystkim. Zabezpieczyła się, teraz skryła w twardą skorupę, musi sobie poradzić. Mięśnie bolą od niewygodnej pozycji, pociąg staje z piskiem. Powoli się wypróżnia, unosi mnie fala ludzi. Widzę znajome kąty, gdzie byłam nieraz nie dwa, wspomnienia z dzieciństwa zalewają mi myśli. Nieznajoma znika i już nigdy nie powiem, jak bliską była mi towarzyszką w naszym niemym cierpieniu. Towarzyszko podróży, zakończyć coś musiałaś w swoim życiu, ja coś rozpoczynam. Spotkanie na rozstaju dróg, których nikt nie planował? Szczęścia Ci życzę!

***

Mini opowiadanie, w sumie nie mam pojęcia czemu je napisałam. Wspomnienie tamtej dziewczyny i jej skrywanych i ukradkiem wycieranych łez mną wstrząsną. Z każdym cierpieniem musimy sobie sami poradzić, nikt za nas tego nie przeżyje. Tak już jest i dziękuję losowa za każdy dzień, nawet ten pełen łez. Nauczyłam się doceniać to,co mam, bo może nie starczyć mi czasu na inne.

***

Przemęczący weekend właśnie dobiega końca. Dwa egzaminy z trzech przedmiotów, mam nadzieję, że zaliczone. Trzymam kciuki za mojego miśka ;* Miły powrót po dzisiejszych zajęciach z Organizacji reklamy, dziękuję mojemu słoneczku i Olimpii za wyciągnięcie mnie na zimowy spacer wzdłuż Odry, która niemal w całości pokryła się lodem. Obrazy dłużej zostaną mi w pamięci. Tak boję się utraty wspomnień, tak boję się starości…?

Dziękuję miśkowi za kino, „Parnasuss…”, to miły dla oka film, mnie jednak przygnębił. Efekty i pomysł bardzo fajny, tylko rola ostatnia Heath’a Ledgera mnie zasmuciła. Moim osobistym zdaniem, nie powinni go kończyć. Nie wiem, czy zmarły by sobie tego życzył, nie wiem nic. Mimo, że pewnie chcieli w jakiś sposób uczcić Jego pamięć, rozumiem,ale jak dla mnie to był cios w samo serce, bo Jego już nie ma… Zdało mi się, że film troszkę jednak był niedopracowany, jakby nie było spoiwa, który by te wszystkie wątki scalił. Nie mniej, podobało mi się, tyle że film doprowadził mnie do stanu, który nie był zbyt mile widziany po filmie, na który z chęcią i zapałem przecież poszłam z moim kochaniem :*

Zbyt dużo słów, zbyt dużo myśli?

xoxo

Nowy Rok, Nowe życie?

9 stycznia 2010

Znowu mnie troszkę nie było. Ciągłe problemy sprawiły, że nie mam czasu na nic. Zresztą…

Długo zastanawiałam się jak rozpocząć pisanie tej notki, już w całkiem nowym roku z liczbą 10 na końcu. Jest tyle do opisania, a słowa tak nagle zakrzepły mi w sercu i nie chcę być wydobyte i przelane gdziekolwiek. Bardzo dużo uczuć, zbyt wiele łez. Sama już nie wiem gdzie jestem, kim jestem. (?)
Nie, to nieprawda. Nie ważne co się stanie, co mnie podłamie, doda skrzydeł, nie ważne wzloty i upadki ja zawsze będę wiedzieć KIM jestem. Nie wmówię sobie tych kilku kłamliwych zdań/słów. Powinnam raz na zawsze otrzeźwieć i nie kłamać samej sobie prosto w twarz.

Postanowienie nr 1. Przestać oszukiwać siebie.
Postanowienie nr 2. Schudnąć, by się nie wstydzić za samą siebie!
Postanowienie nr 3. Dotrzymywać terminów!
Postanowienie nr 4. Czytać więcej książek, mnie zamulać przed komputerem i internetem!
Postanowienie nr 5. Doceniać,to co się ma i przestać narzekać!
Postanowienie nr 6. Ograniczyć wydatki, zacząć oszczędzać, wdrożyć plan racjonalnego kupowania. (+ dwa razy zastanawiać się czy dana rzecz jest mi/nam potrzebna i/lub czy nie można jej zastąpić jakimś tańszym substytutem?)
Postanowienie nr 7. Pisać listy. Takie normalne papierowe listy, jak za dawnych dobrych lat.
Postanowienie nr 8. Być mniejszym ciężarem dla mojego miśka! Szanować go, nie pyskować i nie kłócić się o głupoty.
Postanowienie nr 9. Znaleźć pracę! OBOWIĄZKOWO!
Postanowienie nr 10. Odwiedzić grób babci w dniu rocznicy Jej śmierci! [*]

Sylwester minął bardzo sympatycznie : ) Cudowną atmosferę stworzył nam biały puch sypiący się z nieba,a przemiłe towarzystwo Asi i Pawła dopełniło czaru i w tym roku spędziłam magiczny Sylwester i śmiem stwierdzić, że najlepszy w moim życiu! 🙂 I dzięki Asi i Pawłowi zapragnęłam razem z moim miśkiem stworzyć własną figurkową armię ❤ Dziękuję Wam, ponownie za przygarnięcie nas na tą jedną, jedyną noc w roku :*

Śniłaś mi się dzisiaj, babciu. Mieszkałaś całkiem sama w lesie nieopodal mojego domu. Jeździłaś na wózku, całkiem inaczej niż za życia, kiedy zawsze byłaś taka pełna energii. Widziałam jak się męczysz, przyprowadziłam do Ciebie Łukasza, bo go nie zdążyłaś poznać, polubiłabyś go babciu, wiem to. Chciałam Cię zabrać ze sobą do domu,ale nie mogłam, wymykałaś się mi,aż sen się skończył… To był pierwszy sen od Twojej, babciu śmierci… Czy jesteś tam, w tym lesie pomiędzy niebem a piekłem? Potrzebujesz mojej pomocy? Czy dajesz mi po prostu znak, że jesteś szczęśliwa? Nie mogłam się nawet z Tobą pożegnać… Nie czuję Twojej obecności, choć bardzo bym chciała. Czyżbyś była już w niebie, pośród Boga i jego chórów anielskich? Mam nadzieję, że nie cierpisz, że jesteś szczęśliwa. Tak bardzo tęsknię za Tobą… nie mogę przestać…

Potrzebuję zmiany, Ty o tym wiesz miśku. Chciałabym stąd zniknąć i się już nie bać… Strach tak bardzo potrafi sparaliżować człowieka. Przerażające jak bardzo potrafimy być słabi i nieodporni. Miałam napisać o czymś jeszcze,ale nie potrafię zebrać myśli. Te słowa z książek („Nowe życie” Orhana Pamuka), które ostatnio przeczytałam i/lub czytam („Lang” Kjell’a Westö) oraz filmów („Zaklęci w czasie” & „Juno”) i seriali („Sex in the City” oraz „Joan of Arcadia„), tak bardzo wypełniły moje myśli, tak wiele otworzyły furtek, tak wiele dały do myślenia… nie potrafię ich teraz uporządkować. Może kiedy indziej? Sama nie wiem.

‚This place inside my mind
A place I like to hide
You don’t know the chances
What if I should die?
A place inside my brain
Another kind of pain
You don’t know the chances
I’m so blind blind, blind’

Korn – ‚Blind’

24 listopada 2009

Czuję się jak staruszka bez perspektyw na przyszłość. Gryzie mnie beznadziejność mnie samej, tak jestem beznadziejna <3do szpiku kości, od stóp po czubek głowy. Nie, nie zapędzam się w dołującą  monotonię. Jestem tak wielkim tchórzem, że to mnie aż boli. Boję się nawet walczyć o coś żeby było lepiej. Tak jest mi z tym wszystkim źle, człowieku, kobieto opamiętaj się! Nie potrafię… (nie chcę?). To życie jest nie dla mnie, czuję się tak wielkim dzieckiem, że aż mnie to dobija to końca 😦 Chcę już normalnie żyć. ŻYĆ! A nie wegetować z poduszką w ręku i napuchniętymi od łez oczu… Uwielbiam się umartwiać, wiem. Byłabym idealnym średniowiecznym męczennikiem. (polska mentalność we mnie wlazła?) Nic nie chcę, nic nie rozumiem, nic nie wiem.! 😦

****

In our diabolical rapture we live on and on
And death keeps knocking at our door
So we open the door
And we die a bit more
We’we in love with death
And we die on and on…

Zmiany.

24 listopada 2009

Ślimak.

Postanowiłam bywać tu częściej. Może ze względu, że ktoś totalnie debilny podszył się pod moją koleżankę z pb i wkradł się na moje konto, gdzie zmienił hasło i adres e-mail :/ Niesamowicie jest stracić coś,co było w Twoim życiu tyle lat! (ponad trzy), tyle wspomnień, rozmyślań… niezbyt fajne uczucie 😐 Nie pisałam od czerwca, niestety brak czasu. Mieszkam z moim miśkiem na stancji, z której najprawdopodobniej będziemy musieli się wynieść ze względu na upierdliwe współlokatorki 😦 Nvm.

Najważniejsze jest, że prawdopodobnie odnalazłam coś, co naprawdę lubię, czyli rysunek, grafikę, fotografię i inne tego typu w szkole, do której poszłam razem z moim miśkiem, na Organizatora Reklamy ^___^

Z przykrych spraw zginęła nasza psinka ukochana, Perełka, zginęła w wypadku 😦 Strasznie mi jej żal, tak cudownego psa nigdy w życiu nie widziałam! 😦 Na pewno nie chciała nas opuszczać… Biedna 😦

Je veux partir de dessous l’abat-jour en verre.

 

 

Tak, nie było mnie tu od lutego. Wiele się pozmieniało. Sama nawet nie wiem co teraz tu robię. Powinnam iść spać. Brakuje mi czegoś, tak znowu chcę więcej, niż powinnam mieć. Zachłanność. Eh. Dziś mija nam, kochanie 1,5 roku, odkąd jesteśmy razem! 🙂 To tak dawno było,że aż staje się to niewyobrażalne. oj tak. Zasłuchana jestem w Hey, mhm. Śmierć babciu mnie omamiła, straciłam tak cudowną osobę. Poznałam kto przyjaciel,ale to nie pomaga… ;|

Kilkaset zdjęć z czerwca, tylko. Spotkanie z Grahamem Mastertonem, spotkanie z Eweliną i Konradem :), spotkanie z moimi dziewuszkami z dziennikarstwa ^^,Łukaszek jako Greenpeace’owiec,Dorotka i Ewa, piękne chwile z Łukaszkiem i te smutne po śmierci mojej babci 😦 Spoczywaj w pokoju kochana babciu :* :* [*][*][*]

Jestem tak dziwnie nastawiona do tego świata,że sama nie wiem już co i jak… Czuję się dziwnie nierealnie. Źle! Nie chcę się tak czuć! Chyba coś ze mną nie tak…jakaś choroba…? Eh…Nie chcę tego…zatrzymaj to…!

Ostatnio jakoś tak mi ta piosenka utkwiła w głowie… 🙂

***

Lubię się schować, niczego nie żałować, założyć na nos różowe okulary i śnić o lepszym świecie. Żaden ze mnie poeta, tylko czynię ze słów parafrazy, sygnety i stygmaty swego chorego odkupienia. Śpię i snię, o czymś innym, bo wiem,że na wiele mnie stać. To tylko muzyka, nuta zagrana inaczej niż powinna, ale mnie to nie obchodzi, bo wiem na co mnie stać 🙂 Jestem a jakby mnie nie było, zakamufluję swoją rzeczywistość, tylko dla nas dwoje będzie widoczna w pełni. Śnię i nie chcę się obudzić, to nie ma sensu…
***
7.02.09 r. odbyła się studniówka mojego słodkiego Łukaszka i muszę przyznać,ze zawiodłam się na organizatorach tej imprezy 😐 Zespół był do bani, nie że grał disco-polo, bo to bym naprawdę przeżyła, o dziwo, ale nie miał w ogóle podejścia do ludzi :/ i w dodatku potrafił obrazić ludzi :/ Bleh. Poza tym więcej grali piosenek z płyt CD, niż śpiewali-ej, co to w ogóle za zespół !? WTF?! No właśnie. Jedzenie, dało się zjeść,ale za te 340 zł [za dwie osoby!!] mogłoby go być więcej,a nie malutka miseczka rosołku ze śladową ilością makarony, roladka + kluski i później jakąś wędlinę dali do chleba i tyle. A i była pizza, którą niechybnie się zatrułam :/ Ale mimo to, mimo wszystko bawiłam się z moim misiem i muszę przyznać,ze to było cudowne 🙂 Kocham spędzać z Łukaszkiem czas, nieważne nawet gdzie, byle z nim 🙂
***
Poraz kolejny obejrzałam „Twilight” i muszę przyznać,ze coraz bardziej mi się ten film podoba 🙂

***

tyle ;]

Wiem,że nie powinnam tego robić. Zaczynanie od początku potrafi dać złudne uczucie pewności,że wszystko jest takie łatwe. Kolejny raz, kolejny świat i kolejne mgnienie… lśnienie…iluzja!
Nie powinnam działać impulsywnie, nie powinnam popadać w coś na wzór idyllicznego spokoju. Nie powinnam odgradzać się od rzeczywistości, nie powinnam ufać sobie, zbyt nieokrzesana, chaotyczna jestem. Zbyt wiele we mnie
kontrastów.

s7300229hjybNie cierpię swojej złożoności. Swojej maski,którą ciągle noszę. ZŁUDZENIA.I to wydaje się być tak niewiele,ale…to może własne życie, nic tu po tym wszystkim. Ten cały świat, dobija. Sex, kłamstwa, kasa-kasa, tylko tyle. Nic się więcej nie liczy, nieprawdaż? Zaczynanie od początku jest jak nałóg. Moja własna heroina. Trucizna.Nieważna. To się nie liczy. Wystarczy,że nadal jestem na tym padole ludzkiej egzystencji z domieszką ciepłych i słonecznych dni…Więcej, co się dzieje, dziać będzie, działo…wkrótce.

s7303789kufuio1

This is my face, my body.and so what i’m not beauty, smart, and whatewer you say?

Hello world!

6 stycznia 2009

Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!