Czuję się jak staruszka bez perspektyw na przyszłość. Gryzie mnie beznadziejność mnie samej, tak jestem beznadziejna do szpiku kości, od stóp po czubek głowy. Nie, nie zapędzam się w dołującą monotonię. Jestem tak wielkim tchórzem, że to mnie aż boli. Boję się nawet walczyć o coś żeby było lepiej. Tak jest mi z tym wszystkim źle, człowieku, kobieto opamiętaj się! Nie potrafię… (nie chcę?). To życie jest nie dla mnie, czuję się tak wielkim dzieckiem, że aż mnie to dobija to końca Chcę już normalnie żyć. ŻYĆ! A nie wegetować z poduszką w ręku i napuchniętymi od łez oczu… Uwielbiam się umartwiać, wiem. Byłabym idealnym średniowiecznym męczennikiem. (polska mentalność we mnie wlazła?) Nic nie chcę, nic nie rozumiem, nic nie wiem.!
****
In our diabolical rapture we live on and on And death keeps knocking at our door So we open the door And we die a bit more We’we in love with death And we die on and on…
Postanowiłam bywać tu częściej. Może ze względu, że ktoś totalnie debilny podszył się pod moją koleżankę z pb i wkradł się na moje konto, gdzie zmienił hasło i adres e-mail :/ Niesamowicie jest stracić coś,co było w Twoim życiu tyle lat! (ponad trzy), tyle wspomnień, rozmyślań… niezbyt fajne uczucie Nie pisałam od czerwca, niestety brak czasu. Mieszkam z moim miśkiem na stancji, z której najprawdopodobniej będziemy musieli się wynieść ze względu na upierdliwe współlokatorki Nvm.
Najważniejsze jest, że prawdopodobnie odnalazłam coś, co naprawdę lubię, czyli rysunek, grafikę, fotografię i inne tego typu w szkole, do której poszłam razem z moim miśkiem, na Organizatora Reklamy ^___^
Z przykrych spraw zginęła nasza psinka ukochana, Perełka, zginęła w wypadku Strasznie mi jej żal, tak cudownego psa nigdy w życiu nie widziałam! Na pewno nie chciała nas opuszczać… Biedna
Tak, nie było mnie tu od lutego. Wiele się pozmieniało. Sama nawet nie wiem co teraz tu robię. Powinnam iść spać. Brakuje mi czegoś, tak znowu chcę więcej, niż powinnam mieć. Zachłanność. Eh. Dziś mija nam, kochanie 1,5 roku, odkąd jesteśmy razem! To tak dawno było,że aż staje się to niewyobrażalne. oj tak. Zasłuchana jestem w Hey, mhm. Śmierć babciu mnie omamiła, straciłam tak cudowną osobę. Poznałam kto przyjaciel,ale to nie pomaga… ;|
Kilkaset zdjęć z czerwca, tylko. Spotkanie z Grahamem Mastertonem, spotkanie z Eweliną i Konradem , spotkanie z moimi dziewuszkami z dziennikarstwa ^^,Łukaszek jako Greenpeace’owiec,Dorotka i Ewa, piękne chwile z Łukaszkiem i te smutne po śmierci mojej babci Spoczywaj w pokoju kochana babciu :* :* [*][*][*]
Jestem tak dziwnie nastawiona do tego świata,że sama nie wiem już co i jak… Czuję się dziwnie nierealnie. Źle! Nie chcę się tak czuć! Chyba coś ze mną nie tak…jakaś choroba…? Eh…Nie chcę tego…zatrzymaj to…!
Ostatnio jakoś tak mi ta piosenka utkwiła w głowie…
***
Lubię się schować, niczego nie żałować, założyć na nos różowe okulary i śnić o lepszym świecie. Żaden ze mnie poeta, tylko czynię ze słów parafrazy, sygnety i stygmaty swego chorego odkupienia. Śpię i snię, o czymś innym, bo wiem,że na wiele mnie stać. To tylko muzyka, nuta zagrana inaczej niż powinna, ale mnie to nie obchodzi, bo wiem na co mnie stać Jestem a jakby mnie nie było, zakamufluję swoją rzeczywistość, tylko dla nas dwoje będzie widoczna w pełni. Śnię i nie chcę się obudzić, to nie ma sensu…
*** 7.02.09 r. odbyła się studniówka mojego słodkiego Łukaszka i muszę przyznać,ze zawiodłam się na organizatorach tej imprezy Zespół był do bani, nie że grał disco-polo, bo to bym naprawdę przeżyła, o dziwo, ale nie miał w ogóle podejścia do ludzi :/ i w dodatku potrafił obrazić ludzi :/ Bleh. Poza tym więcej grali piosenek z płyt CD, niż śpiewali-ej, co to w ogóle za zespół !? WTF?! No właśnie. Jedzenie, dało się zjeść,ale za te 340 zł [za dwie osoby!!] mogłoby go być więcej,a nie malutka miseczka rosołku ze śladową ilością makarony, roladka + kluski i później jakąś wędlinę dali do chleba i tyle. A i była pizza, którą niechybnie się zatrułam :/ Ale mimo to, mimo wszystko bawiłam się z moim misiem i muszę przyznać,ze to było cudowne Kocham spędzać z Łukaszkiem czas, nieważne nawet gdzie, byle z nim
***
Poraz kolejny obejrzałam “Twilight” i muszę przyznać,ze coraz bardziej mi się ten film podoba
Wiem,że nie powinnam tego robić. Zaczynanie od początku potrafi dać złudne uczucie pewności,że wszystko jest takie łatwe. Kolejny raz, kolejny świat i kolejne mgnienie… lśnienie…iluzja! Nie powinnam działać impulsywnie, nie powinnam popadać w coś na wzór idyllicznego spokoju. Nie powinnam odgradzać się od rzeczywistości, nie powinnam ufać sobie, zbyt nieokrzesana, chaotyczna jestem. Zbyt wiele we mnie kontrastów.
Nie cierpię swojej złożoności. Swojej maski,którą ciągle noszę. ZŁUDZENIA.I to wydaje się być tak niewiele,ale…to może własne życie, nic tu po tym wszystkim. Ten cały świat, dobija. Sex, kłamstwa, kasa-kasa, tylko tyle. Nic się więcej nie liczy, nieprawdaż? Zaczynanie od początku jest jak nałóg. Moja własna heroina. Trucizna.Nieważna. To się nie liczy. Wystarczy,że nadal jestem na tym padole ludzkiej egzystencji z domieszką ciepłych i słonecznych dni…Więcej, co się dzieje, dziać będzie, działo…wkrótce.
This is my face, my body.and so what i’m not beauty, smart, and whatewer you say?